korneliaWywiad z naszą stypendystka Kornelią Dziadułą, która zaangażowała się w pomoc swojej koleżance Kamili. Zapraszamy do lektury.

Kim jest Kama?

Kamila jest moją koleżanką z klasy, tegoroczną maturzystką, niewiarygodnie pozytywnym i ciepłym człowiekiem. Myślę, że najbardziej taką kojarzącą mi się z Kamą rzeczą jest czekolada, którą wysłała mi na drugi koniec Polski, kiedy byłam w trudnej sytuacji. Dotarła całkowicie rozpuszczona, ale to była najlepsza czekolada w moim życiu. Marzy o zostaniu lekarzem i ratowaniu ludzi, ale teraz sama potrzebuje pomocy – kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że choruje na nowotwór złośliwy nosogardła, ale nawet w tej sytuacji jest bardzo silna i pogodna. Potrzebuje jednak finansowego wsparcia – kwota potrzebna na leczenie jest naprawdę ogromna.

Kim jesteście Wy (organizatorzy)?

Trudno zdefiniować nas jako grupę, bo osób, które starają się pomóc jest wiele (i oby było nas jeszcze więcej), ale w większości jesteśmy po prostu bliskimi znajomymi Kamili. W pomoc zaangażowane są przeróżne osoby – od bliskiej rodziny po nauczycieli z naszego liceum.

Dlaczego pomagacie? Skąd wola działania i zapał?

Kamila wysłała nam po prostu plik z prośbą o udostępnienie – wtedy dowiedzieliśmy się, że na leczenie potrzebne jest 240 tysięcy. I wtedy wszystko ruszyło – padł pomysł zorganizowania kiermaszu w naszej szkole, ktoś inny pomyślał o organizacji koncertu, który planujemy na luty, stworzyłam fanpage. Wola działania bierze się ze świadomości tego, jak niezbędna jest pomoc, ale myślę, że również dlatego, że Kamila jest dla nas osobą niesamowicie ważną i wiemy, że gdyby sytuacja się odwróciła, Kamila zrobiłaby dla nas to samo.

Od kogo się to wszystko zaczęło i jak bardzo rozrosło do chwili obecnej?

Tak jak już wspomniałam, Kamila wysłała nam plik i wtedy wiele osób zaczęło działać niezależnie od siebie. Już dwa dni później zaczęliśmy sie z sobą kontaktować i działać wspólnie. Obecnie w takiej ścisłej czołówce, jeśli mogę tak to nazwać, działa 20 osób, ale osób, które są zaangażowane w akcję jest znacznie więcej, ciągle spływają do nas wiadomości ze słowami wsparcia. Staramy się nagłaśniać sprawę w lokalnych mediach – na naszym kiermaszu w naszym liceum gościliśmy TVP3, Radio Zielona Góra, Radio Zachód, Gazetę Lubuską i lubuski oddział Gazety Wyborczej – wszystkim jesteśmy bardzo wdzięczni za zaangażowanie, ale wciąż staramy się szukać i angażować kolejne osoby. Dlatego bardzo nas cieszy, kiedy widzimy, że pojawiają się kolejne zdjęcia z #zbieramydlakamy – widzimy, ile osób nas wpiera i w jak wiele miejsc dotarła akcja.

Jak ludzie mogą pomóc Kamie i pomagającym, czyli Wam?

Pomóc można nam na kilka sposobów. Można zrobić zdjęcie z hasztagiem #zbieramydlakamy i oznaczyć nasz fanpage – dzięki temu dotrzemy do kolejnych osób. Można też zrobić przelew, albo przekazać 1% podatku – do zebrania jest prawie ćwierć miliona i mamy świadomość, że żadne z nas samodzielnie nie jest w stanie zebrać takiej kwoty – dlatego każda osoba, która angażuje się w akcję jest dla nas niesamowicie ważna.

Czy warto pomagać?

Myślę, że odpowiedź na to pytanie powinna być oczywista. Warto. A szczególnie warto, kiedy mamy coś, czym możemy się podzielić – niezależnie od tego, czy jest to 30 sekund na udostępnienie naszego posta, pieniądze, czy zdolność do tłumaczenia matmy. Może to truizm, ale dobro wraca.

My również zachęcamy do wsparcia akcji na facebook’u.

Zbieramy dla Kamy – wywiad z Kornelią